„Niechciane” – Jak przestarzałe wierzenia trzymają kobiety w cieniu.
Blog - Anik Kina
( teil 1)
Nie ma potrzeby się spieszyć.
Nie ma powodu, by świecić.
Nie musisz być kimś innym niż sobą.
— Virginia Woolf
Witaj w klubie "Niepożądanych"
"Kobiety są niepożądane."
Brzmi jak cytat z średniowiecza – jakby mnich z ostrym wąsem i zakurzoną Biblią decydował, kto ma prawo zabierać głos.
Ale ten cytat wcale nie jest martwy. On żyje. W rozmowach kwalifikacyjnych, w kręgach politycznych, w religiach – i szczególnie wtedy, gdy kobieta podnosi głos.
Kiedy wypowiadasz się stanowczo, szybko nazywają cię "kozą".
A ja powiem to wprost: uwielbiam kozy.
Są mądre, ciekawe, uporne – dokładnie jak kobiety, które się bronią.
Ale czy naprawdę muszę być porównywana do zwierzęcia tylko dlatego, że nie kiwam głową i nie milczę?
Kobieta = za głośna, za dużo, za widoczna?
Gdy kobieta staje się widoczna – głosem, opinią, ciałem – robi się niewygodnie.
Wtedy mówi się: "Niewłaściwa." "Histeryczna." "Złośliwa."
Albo po prostu: "Niepożądana."
I wszyscy znamy te ukryte komunikaty:
Bądź cicho.
Bądź grzeczna.
Bądź wdzięczna.
Bądź piękna, ale nie za pewna siebie.
Bądź silna, ale nie zbyt wymagająca.
Bądź seksowna, ale nie zbyt seksualna.
Przekaz jest jasny: Zrób się mniejsza. Wtedy będziesz milsza.
Dlaczego te przekonania wciąż się utrzymują?
Bo tkwią głęboko w nas wszystkich – w wychowaniu, w języku, w historiach, które słyszymy i opowiadamy.
To nie są fakty. To stare narracje, które nosimy ze sobą – z czasów, gdy kobiety były własnością.
I dlatego wciąż mają moc:
Bo nigdy nie zostały świadomie odrzucone.
Bo powiedziano nam, że mamy być silne, ale nie za silne.
Nie jestem waszym mitem.
Nie jestem kozą, czarownicą ani "mężczyzną w spódnicy".
Jestem kobietą – i jestem tu, by łamać stare przekonania.
A jeśli jestem niewygodna?
To nie wada – to znak, że już się nie gię.
✨ W następnym rozdziale:
Czy istniał świat przed patriarchatem?
I co opowieści o boginiach, archeologia i zapomniane kultury mówią nam o kobiecej mocy.